W obronie młodzieży akademickiej

PPS WROCŁAW

Stanisław Dubois

O ile artykuł 39 poddaje uniwersytet i młodzież akademicką całkowicie panu Ministrowi pod względem politycznym, ustanawiając pana Ministra panem życia i śmierci tych uniwersytetów i młodzieży akademickiej, pozwalając mu w każdej chwili bez zgody senatu zamknąć uniwersytet, ewentualnie zawiesić wykłady, o tyle art. 41 pod względem społecznym ustanawia pana Ministra dyktatorem życia uniwersyteckiego. Od pana Ministra zależeć tedy będzie, jakie sfery społeczne będą mogły korzystać z nauki na uniwersytecie, bo pan Minister w myśl art. 41 nie tylko będzie decydował, jak opłaty studenckie mają być użytkowane, ale będzie też ustanawiał ich wysokość. Oczywiście artykuł ten jest sprzeczny z Konstytucją, która gwarantuje bezpłatność nauki na wszystkich jej szczeblach. Gdyby praworządność w Polsce była ściśle przestrzegana, ten artykuł, jako sprzeczny z Konstytucją nie mógłby być i nie byłby przez Sejm uchwalony. Mimo to opłaty będą oczywiście uchwalone i zaakceptowane. Następnie, co jest drugą wadą tego artykułu, pozostawia się całkowitą swobodę…

View original post 978 słów więcej

W Hollywódzie jest pięknie

Artur Karwicki

images

Los aniołów z Los Angeles doprawdy podły jest
padają jak muchy upadłe angele
upadłe do reszty na duchu i ciele
za rogiem już czai się doktor mengele
chodźcie tu do mnie ćpuny menele
już ja was urządze upadłe gwiazdory
ode mnie zdrowy wychodzi chory
wczoraj lśniliście jak to 5 złotych
których tu dziś nikt za was nie da
o które żebrzecie już tylko do nieba
mieliscie swoje 5 minut które was nie zbawiło
hollywood w trąbe Was zrobił
zagrał na nosie aż miło
chodźcie tu do mnie brudne aniołki
jeszcze zalśnicie jak diament
zbadamy uszka zbadamy ząbki
i przerobimy na medykament

film kręci się w kółko

Problem, który nie tylko ja, mam z religią

Obrazki pochodzą z imgur-a i tam też można dokładniej je obejrzeć. Wynika z nich, że Jedyny Bóg jaki jest przez ludzkość czczony to Mars.

Za pięć dwunasta

Psychuszki postprewencyjne

Polskie Belbury

W 1945 roku Clive Staples Lewis napisał powieść „That Hideous Strength”, opublikowaną po polsku pod tytułami „Ta ohydna siła” i „Ta straszna siła”. Fabuła tej powieści kręci się wokół totalitarnego, inspirowanego przez demoniczne siły eksperymentu przeprowadzanego na społeczeństwie pewnego angielskiego miasta. Jednym z jego elementów jest specyficzne postępowanie z przestępcami:
„Mark nie od razu pojął, o co chodzi. Wróżka zaczęła mu więc tłumaczyć, że tym, co od dawna krępuje działanie angielskiej policji, jest właśnie pojęcie „zasłużonej kary”. Jest to sztywne ograniczenie: z kryminalisty można zrobić tylko to i to, nic więcej. Natomiast „lecznicze traktowanie” nie stwarza żadnych ograniczeń: może trwać, dopóki nie osiągnie się ostatecznego celu, jakim jest „wyleczenie” przestępcy. Kto o tym decyduje? Oczywiście ci, którzy leczą. A jeśli sama kuracja jest tak humanitarna, to co dopiero prewencja! Wkrótce każdy, kto kiedykolwiek trafił w ręce policji, znajdzie się pod kontrolą”.
W miarę rozwoju akcji staje się jasne, że nie chodzi o żaden humanitaryzm, ale o terror i kontrolę nad ludźmi. Główny bohater, początkowo zwiedziony „postępowymi” ideami, spotyka się z oskarżeniem:
„To za twoją zgodą zwykli skazańcy zostali zabrani z więzień, do których ich posłali brytyjscy sędziowie, i przewiezieni do Belbury, aby tam, przez nieokreślony czas, poza zasięgiem prawa, poddawano ich torturom, aby im odbierano tożsamość pod szyldem waszej „leczniczej metody reedukacyjnej””.
Można spojrzeć na to oczami jednego z więźniów, który po skończeniu swojego wyroku nie zostaje wypuszczony, ale skierowany na „leczenie” w ośrodku w Belbury:
„Tym więźniem był pan Maggs, siedzący w niewielkiej białej celi i przeżuwający swą udrękę jak każdy prosty człowiek. W takich okolicznościach osoba wykształcona rozmyślałaby zapewne o tym, jak owa nowa idea zamiany kary na „leczenie”, tak humanitarna na pierwszy rzut oka, w rzeczywistości pozbawia skazańca wszystkich praw, a rezygnując z samego pojęcia kary, czyniła ów proces niekończącym się i nieodwracalnym. Pan Maggs myślał jednak tylko o jednym: że jest to dzień , na który liczył przez cały czas odsiadywania swojego wyroku, że oczekiwał tak długo tego dnia, aby w domu napić się herbaty z Ivy (na pewno przygotuje coś smacznego na powitanie), i że to się nie stało. Siedział nieruchomo i cicho. Co jakieś dwie minuty pojedyncza łza spływała mu po policzku”.
Los pana Maggsa to fikcja literacka. Okazuje się jednak, że niespełna 70 lat po napisaniu „That Hideous Strength” coś podobnego może zrealizować się w Polsce. Ministerstwo Sprawiedliwości pod kierownictwem ministra Gowina przygotowało bowiem projekt specustawy legalizującej bezterminowe przetrzymywanie w specjalnym ośrodku osób, które odbyły już swoją karę pozbawienia wolności, ale „w trakcie postępowania wykonawczego stwierdzono u nich zaburzenia psychiczne w postaci upośledzenia umysłowego, zaburzenia osobowości lub zaburzenia preferencji seksualnych” i te „stwierdzone zaburzenia psychiczne wykazują taki charakter lub nasilenie, że zachodzi wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego z użyciem przemocy lub groźbą jej użycia przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności seksualnej i obyczajności”. Wystarczy opinia psychiatrów, że czyjaś osobowość jest wystarczająco zaburzona i już można trzymać takiego człowieka w więzieniu nawet dożywotnio.
Owszem, nie ma dotyczyć to wszystkich skazanych, a jedynie skazanych za przestępstwo „popełnione z użyciem przemocy” i to na karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania, a czyn, jaki może zostać popełniony przez te osoby jest zagrożony karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej 10 lat. Jako przykład podaje się szczególnych zwyrodnialców, morderców i gwałcicieli, którzy z uwagi na brak kiedyś w polskim kodeksie karnym kary dożywocia i jednoczesne moratorium na orzekanie, a potem zniesienie kary śmierci powinni wkrótce opuścić więzienia. Ale za przestępstwo z użyciem przemocy może być uznany np. zwykły rozbój, albo nawet w pewnych przypadkach naruszenie nietykalności cielesnej – np. w celu zmuszenia policjanta, by przestał bić i kopać. Według przytaczanego w literaturze prawniczej wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 8 lutego 2001 r. „już naruszenie nietykalności cielesnej może być uznane za użycie przemocy wobec osoby, ale musi to być naruszenie nietykalności cielesnej nie tylko odpowiednio ukierunkowane i stanowiące sposób objęcia przez sprawcę władztwa nad rzeczą, ale także mające pewien większy od minimalnego, stopień intensywności i dolegliwości”, a w wyroku z 1968 r. Sąd Najwyższy stwierdził, że „przemocą jest każde działanie zmierzające do fizycznego przełamania oporu. Jeżeli intensywność oporu jest niewielka, to wystarczy niewielka intensywność przemocy”.
Jak wiadomo, taki „Staruch” – kibic angażujący się w działania przeciwko rządowi Donalda Tuska – został skazany za rozbój polegający na zabraniu przemocą torby wartej ok. 460 złotych. Wprawdzie na karę w zawieszeniu, ale wyobraźmy sobie teraz, że po wejściu w życie specustawy Gowina, a w trakcie trwania okresu zawieszenia kary, przytrafi mu się oskarżenie – prawdziwe lub spreparowane – o np. naruszenie nietykalności cielesnej policjanta w celu np. wyrwania mu się, albo powstrzymania go od bicia innego kibica. Nie dość, że „odwiesi” się mu karę za rozbój, to zostanie skazany za naruszenie nietykalności funkcjonariusza na karę bezwzględnego pozbawienia wolności, choćby krótką. A w trakcie jej odbywania znajdą się psychiatrzy i psycholog, którzy orzekną, że ma on zaburzenie osobowości o takim charakterze, że zachodzi wysokie prawdopodobieństwo popełnienia np. kolejnego rozboju – a rozbój to przestępstwo zagrożone karą do 12 lat pozbawienia wolności. Spełnione zostaną więc wszystkie warunki do umieszczenia go po odbyciu kary w Krajowym Ośrodku Terapii Zaburzeń Psychicznych, polskim „Belbury” i trzymania go tam dowolnie długo – aż sąd znajdzie w opinii psychiatrów i psychologów podstawy do wypisania.
Żeby było ciekawiej, osobie umieszczonej w KOTZP będzie można – inaczej niż pacjentowi szpitala psychiatrycznego, a także skazanemu więźniowi – odmówić całkowicie kontaktu z innymi osobami (poza przedstawicielem ustawowym, adwokatem lub radcą prawnym, Rzecznikiem Praw Obywatelskich i Rzecznikiem Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego) za pomocą telefonu czy innych środków teleinformatycznych oraz osobistego, jeśli mogłoby to np. „zakłócić prowadzoną terapię”. Również środki przymusu, których będzie można wobec niej użyć w przypadku np. „zachowywania się w sposób powodujący poważne zakłócenia w funkcjonowaniu ośrodka” wykraczają poza te dopuszczalne w szpitalach psychiatrycznych – można będzie użyć pałek służbowych, kajdanek, taserów, chemicznych środków obezwładniających czy psów służbowych. Z drugiej strony, pod pewnymi względami wykraczają poza te dopuszczalne w więzieniach – bo będzie można np. przymusowo podać leki. Pokazuje to, że ośrodek ma być w rzeczywistości rodzajem więzienia o zaostrzonym rygorze, a „leczenie” jest tu tylko wybiegiem pozwalającym na uwięzienie danej osoby na czas dłuższy, niż przewiduje to skazujący wyrok sądu.
Danie władzy możliwości legalnego więzienia osób pod pretekstem „zaburzeń osobowości” jest bardzo niebezpieczne. Tym bardziej, że jak już „polskie Belbury” powstanie, to wystarczy niewielka zmiana ustawy, by móc umieszczać tam dowolnych skazanych po odbyciu kary, a potem nawet i tych, którzy nigdy skazani nie byli. Bo „zachodzi wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego z użyciem przemocy lub groźbą jej użycia”. Powieść Lewisa może być tu prorocza.

Zmarł Marek Happener

Marek Happener

Po prawej Marek Happener

W nocy z 12.07.2013 na 13.07.2013 r., po bardzo długiej i ciężkiej chorobie, w szpitalu wojskowym we Wrocławiu zmarł Marek “Happener” Bieron, , dezerter z Ludowego Wojska Polskiego, spiritus movens polskiej kontrkultury.  Urodził się w roku kota 1951 i spędził swój czas na tej planecie w sposób niebanalny. Namawiałem kiedyś młodego człowieka z IPN by przeprowadził z Markiem wywiad. Marek, sparaliżowany po wylewie,  mieszkał wówczas w Miejskim Ośrodku Opieki Społecznej we Wrocławiu i były to ostatnie chwile by uratować dla Pamięci Narodowej Jego wspomnienia. Niestety, nie byłem zbyt przekonywujący i wspomnienia Marka przepadły wraz z Jego śmiercią. Nie będę się rozpisywał, kilka poniższych pamiątek musi wystarczyć za całą o Nim opowieść.

Rozważmy np. słowo “happening”. Pomimo zdecydowanie anglosaskiego brzmienia, słowo to posiada w języku polskim znaczenie, którego próżno by szukać w słownikach języka angielskiego. I chodzi tu zarówno o znaczenie w sensie semantycznym, jak i w sensie popularności. Historia owego znaczenia rozpoczęła się od niejakiego Marka Hepenera, który tym właśnie, zaczerpniętym z języka awangardowych artystów, słowem zaczął określać pewien typ akcji ulicznych odbywających się w latach osiemdziesiątych. Happening była to akcja na poły artystyczna, na poły polityczna, która czyniła z uczestników wydarzenia (również tych przypadkowych i milicjantów) aktorów, wplątanych niespodziewanie w uliczne przedstawienie i która dzięki temu potrafiła wyjawić absurdy i sprzeczności panującego systemu.

Źródło:http://archiwa-przyszlosci.bzzz.net/parada/rewelacja_znosi.html


Relikty Polodowcowe


Tekst poniższej piosenki jest autorstwa Marka.


Poniższy, wielozwrotkowy poemat powstał jako zbiorowa praca na wrocławskim forum internetowym Gazety Wyborczej w dramatycznym momencie zniknięcia Marka i dwutygodniowych poszukiwań prowadzonych przez grupę przyjaciół. Marek dostał udaru mózgu na ul. Marii Curie-Skłodowskiej we Wrocławiu tuż obok szpitala klinicznego. Policja zabrała go nieprzytomnego na izbę wytrzeźwień, na której to izbie pracownicy ukradli mu telefon komórkowy i cucili przy pomocy polewania silnym strumieniem wody. Do szpitala trafił po kilku godzinach, gdy “opiekunowie medyczni” z izby wytrzeźwień zorientowali się, że nie mają do czynienia z pijakiem, a z człowiekiem chorym. W tym czasie zamiany chorobowe w mózgu Marka stały się nieodwracalne. Ponieważ na “izdebce” oprócz telefonu komórkowego zaginęły również dokumenty Marka to, dopóki Marek nie odzyskał przytomności, nikt z przyjaciół i rodziny nie wiedział co się z Nim dzieje. Na forum gaz-wybu rozwinął się wątek “Marek Happener no 1 we Wrocławiu”, w którym oprócz poszukiwań Marka poruszano różne bolączki wrocławian. Redakcja gazety ocenzurował forum i zlikwidowała wątek. “Poemat o Marku Happenerze” ocalał bo poezja jest nieśmiertelna i nie podlega cenzurze.

POEMAT O MARKU HAPPENERZE

Jedzie Marek na rowerze
jedzie mu się po cholerze
już dojechał do ratusza
nic na nikim nie wymusza
lecz z uśmiechem godnym króla
nad kulturą się rozczula

bo to miasto kiedyś miało
rój artystów (rój to mało)
dzisiaj robią w ateemie
(tak upadło ludzkie plemię)
z polecenia jakichś mend
pracują na product placement

bo z naszego miasta doorsy
grały kiedyś nie dla forsy
dziś koncert sponsorowany
przez produktów, mać, reklamy
a publiczność to konsument
dziewięć na dół, dwa w rozumie

bo poeci z tego miasta
pili bimber a nie piasta
gdy padali na trotuar
pan bóg muzą ich otulał
i rzucali wiersz na ściany
nie slogany do reklamy

i tak w myśli swych ruczaju
nad upadkiem obyczaju,
nad tym…brakiem zrozumienia
(bo ja józek, a ty gienia)
zadumany myśli Marek
(jakby stanął mu zegarek)

zegar stanął i wciąż stoi
Marek swoje myśli doi
rozwiązuje ten dylemat
była przeszłość już jej nie ma
i o ile się nie mylę
gdzieś zniknęły tamte chwile

nagle czas ruszył z kopyta
idzie świta znakomita
panie dzwonią brylantami
wymachują wachlarzami
a panowie u ich boku
mają w oczach wielki spokój

lecz ten spokój jest pozorny
pozorny jest krok dostojny
a w ich sercach wielka troska
bo nagle istota boska
przybyła im do ratusza
i nie wiedzą jak się ruszać

czują że wbrew swojej racji
mogą ulec degradacji
tak! do poziomu penera
z woli Marka Happenera
jest to postać tajemnicza
ma, przynajmniej, dwa oblicza

jedno – ojca łagodnego
a to drugie – surowego
niby jest, lecz trochę z boku
wojnę niesie czy też pokój?
już nic na to nie poradzą
lud głosował, Marek – władzą

czas by bankiet przygotować
nową władzę ufetować
poznać lepiej, rękę ścisnąć
i w pamięci się odcisnąć
może ze mną by zatańczył?
niejedna, tej myśli niańczy

w pewnej knajpie przy ratuszu
lepiej nie nadstawiać uszu
bo spiskują tam elity
pomysł mają znakomity
plotki, kłamstwa, pomówienia
ot, jak Marka w błoto zmieniać

snują plany tak złowieszcze
jakich nie widziano jeszcze
jak tu by z wybrańca ludu
zrobić lepki kawał brudu
jakby tu przechytrzyć Marka
gdzie jest w jego gardzie szparka

najważniejszy głośno rzecze
odetniemy mu zaplecze
trzeba sprawdzić w ipeenie
co on robił – ten odmieniec
może jest na jakiejś liście
wtedy przegrał, oczywiście

pogrzebali w tych papierach
a tu nic – jasna cholera!
gostek czysty jak lelija
z teczki już nie będzie kija
nawet coś wygląda na to
że ten gość to jest bohater

te papiery dobrze schować
coś innego sprokurować
cios, uderzenie totalne
w jego życie seksualne
to na pewno da wyniki
popsuje mu statystki

do burdelu go zwabimy
piękny filmik nakręcimy
jak się dupcy tam z dziwkami
najlepiej ukrainkami
potem dobrze to zmontować
w internecie publikować

gdy tak swoje spiski snują
papierami wymachują
rozważają różne ciosy
szwindel, kłamstwo i donosy
Marek wietrząc taką zdradę
zwołuje sztabu naradę

pierwszy przybył pan w lektyce
ten co pieprzne lubi wice
kolejarz był drugim gościem
byłby pierwszy lecz na moście
tuż za uniwersytetem
ktoś przewrócił go na beton

i skopaliby sztabowca
lecz moc Marka go podniosła
dała siłę centryfugi
że uciekli jeden z drugim
na kraj świata albo dalej
w każdym razie w obce kraje

trzeci – gość o wielu nickach
poznawalny po ajpikach
znany z krótkich wypowiedzi
w których sens nie zawsze siedzi
w radio-taxi wsiadł pod domem
teraz tkwi w korku znajomym

sytuacja beznadziejna
wokół ludzka menażeria
siedzi w puszkach swych zamknięta
trochę zła a trochę śnięta
oj, karetka na sygnale
też się nie porusza wcale

wtedy gość o wielu nickach
(poznawalny po ajpikach)
do kierowcy głośno rzecze
masz pieniądze, weź człowiecze
ja tam dalej pójdę pieszo
pieszo chodzą co się spieszą

gorzej ma sztabowiec czwarta
całe życie nie ma farta
to ją mąż nagle porzuci
a to z porzucenia wróci
dziecko płacze gotowanie
i do sztabu znów wezwanie

zapukała do sąsiadki
niepotrzebne długie gadki
sprawa znana od stuleci
możesz popilnować dzieci?
ubrała czarny pulower
no i wsiadła na swój rower

i jak zwykle miała pecha
nie mogła daleko jechać
małe szkiełko na jej drodze
uszkodziło koło srodze
to z powodu pijanicy –
– zbił butelkę na ulicy

czy też dotrze na zebranie
sam zadaję to pytanie
ale o odpowiedź trudno
gdy wciąż na ulicach brudno
jak nie szkło to kał od psiny
mogą zmienić plan dziewczyny

piątym był faszysta śliczny
śliczny bo ekologiczny
hodował dwa duże koty
w pracy często miał kłopoty
właśnie mierzył poziom pyłu
gdy ktoś klepnął go od tyłu

musisz jechać, mówi facet
ja dokończę twoją pracę
widzę że jest pyłu dużo
te wskaźniki źle nam wróżą
gdy będziemy dalej śmiecić
w śmieciach zdechną nasze dzieci

do akcji rusza Joanna
żadna taka stara panna
co lubuje się w moherze
nie chce iść na bal w operze,
tylko na naradę bieży
coś Markowi się należy

na przystanku długo czeka.
kurczę, tramwaj nie przyjechał
chce skorzystać z autobusu,
ale on też wypadł z kursu
marzyć o taksówkach rzecznych,
metrze, rikszach jest zbytecznym

zawracaniem sobie głowy,
chociaż projekt jest gotowy
tak się dużo o tym pisze
wreszcie dzwonek rozdarł ciszę
jedzie trójka, więc wsiadamy
cóż, że biletu nie mamy

czas nas goni, Marek czeka
trasa będzie niedaleka
a tu horror, dwa kanary
inkasują szmal od Klary,
koleżanki z pracy Rycha
niezła z tego wyjdzie kicha,

jak mnie złapią, myśli Aśka
i… pomogła jej zdrowaśka.
tramwaj stanął, wyskoczyła,
dalej pieszo już ruszyła
na naradę sztabu Marka,
Happenera, czyli Skwarka.

gdy sztabowcy się spóźniali
Marek z Panem w szachy grali
błyskotliwe te gambity
mecz po prostu znakomity
znakomite są riposty
i pułapki niczym osty

w jednej fincie finta druga
potem przerwa (trochę długa)
Pan po głowie się podrapał
i do walki stracił zapał
że się poddał – bez znaczenia
mat był w czterech poruszeniach

wtem Kolejarz wpadł zdyszany
– o mało by mnie na glany
tutaj, zaraz, na tym moście
o wizję lokalną proście
bo policji jest za mało
chuliganów trzeba pałą

koleś lekko przestraszony
bije w w bardzo głośne dzwony
zemsty pragnie, bić po twarzach
to się nie powinno zdarzać
bo dobrze czyli bezsprzecznie
po śródmieściu iść bezpiecznie

w mieście musi być bezpiecznie
lecz telefon bezskutecznie
dzwonił, dzwonił, dzwonił, dzwonił
policjantów nikt nie gonił
by wykazać swoją wenę
rekrutowali Marzenę

bo potrzebni są agenci
i w towarzyskiej agencji
Marzena lubiła te sprawy
dla forsy nie dla zabawy
a ten dodatkowy grosik
mógł pogrubić troszkę trzosik

za tym wszystkim był ukryty
elit pomysł znakomity
tych co to w tej restauracji
o Marka kompromitacji
przy kolacji spiskowali
to oni Marzenę wybrali

Marzena, seksowna lalka
ma usidlić tego Marka
rozkochać go i w wyniku
zagrać w jednym z nim filmiku
bo widoczne części rodne
dla szantażu są wygodne

jakaż to stajnia Augiasza
to miasto, ta chluba nasza!
na szczęście ekipa Marka
do boju zbiera się w szrankach
Pan, Kolejar, Wielonick,
Joanna w srebrzystej zbroi

i Tajemnicza Dziewczyna,
Ekolog z butelka wina
z Markiem “Wspaniała Siódemka”
przed wyzwaniami nie pęka
pieśń się baje, czas ucieka,
heroiczna walka czeka

Gwiazdy Burdelu Obywatelskiego

AlinK.Sarit

Foliba

Krzysztof „Kaman” Kłosowicz

Grunt to koszulka

Darek Orwat